Rozmowa z influencerką Lívią Mitterpach
Dziś spotykamy się z Lívią, inspirującą mamą, która na Instagramie wspiera rodziców w drodze do samopoznania, asertywności i budowaniu zdrowych relacji. Lívia wierzy w OBOSTRONNY szacunek i podkreśla, że podstawą szczęśliwego rodzicielstwa jest szczęśliwy rodzic.
W rozmowie podzielimy się z nią jej doświadczeniami, wskazówkami i poradami, jak ustanawiać zdrowe granice w relacjach z dziećmi i otoczeniem. Dowiemy się o jej ebookach i kursie "Zostań mamą z granicami" oraz o tym, co jest dla niej kluczowe w pracy z rodzicami. Na zakończenie podzielimy się jej wizją na przyszłość.
Wierzę, że rozmowa z Lívią będzie dla was inspiracją i motywacją do budowania zdrowych i pełnych szacunku relacji.
O macierzyństwie i radzeniu sobie z jego wymaganiami:
Wiele mam zmaga się z poczuciem presji i nierealnymi oczekiwaniami dotyczącymi macierzyństwa. Jak udaje Ci się zachować zdrową równowagę między opieką nad dzieckiem, troską o siebie i relaksem?
Teraz może zostanę uznana za złą, ale myślę, że największą presję wywierają na siebie same mamy. Swoimi wyobrażeniami o tym, co wszystko muszą zdążyć, co wszystko muszą ogarnąć i jak nigdy nie mogą prosić o pomoc, bo robią to tylko nieudacznice. Rozumiem, że tak zostały wychowane. Rozumiem, że w domu słuchały od swoich babć i matek narzekania na sąsiadki, które nie spełniały ich wyobrażeń o prowadzeniu domu. I naturalnie nie chcą być w ten sposób krytykowane przez kobiety w swojej rodzinie (lub przez mężczyzn). Moim zdaniem wyjściem z tego jest własne samopoznanie, granice, które potrafię postawić wokół siebie, ale także samej sobie. Praca z myślami, przeżywaniem, uważność, edukacja... Pewnie spodziewałyście się, że powiem, że raz w tygodniu mój mąż MI przypilnuje jego własnego dziecka, a ja nałożę sobie maseczkę na twarz. Ale ja tak nie funkcjonuję. 🙂
Jakie rady dałabyś mamom, które czują się przytłoczone i wypalone?
Ćwiczyć uważność, połączyć się ze sobą, ze swoim przeżywaniem. Spróbować odpowiedzieć sobie na pytania, takie jak np.:
„Co czuję i kiedy to czuję? Czy częściej się złoszczę, gdy jestem głodna lub gdy się nie wyśpię? Czy jem regularnie wartościowe jedzenie? Czy piję wystarczająco dużo wody? Czy pochłaniam się telefonem? Kiedy czuję, że już jest tego dla mnie za dużo? Czy potrzebuję gorącej kawy? Jak mogę ustawić komunikację z dzieckiem, aby rozumiało, że ja też jestem ważna? Jak mogę sobie poradzić z tym, że moje dziecko, które potrzebuje mojej uwagi, płacze 6 minut, kiedy jestem w toalecie?”
Wierzę, że kiedy zaczniemy słuchać naszego ciała i nauczymy się odpowiednio komunikować naszemu otoczeniu, czego potrzebujemy, nastąpi poprawa. Oczywiście, jeśli mówimy o wypaleniu, kiedy kobiety są w stanie patrzeć tylko przed siebie, tam ważny jest psycholog resp. psychiatra. A to nie wstyd.
Co Twoim zdaniem jest najważniejsze, aby mamy czuły się szczęśliwe i pewne siebie w swojej roli?
Kiedy moje „mamuśki” pytają mnie, jak przestać czuć się całkowicie niekompetentne, zadaję im pytanie: „Czy miałabyś te myśli, te wyrzuty sumienia lub te wątpliwości, gdyby nie istnieli inni ludzie lub Internet?”. Wiele razy zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy podekscytowani czymś, co zrobiliśmy, otwieramy Internet i odkrywamy, że właśnie nieodwracalnie zniszczyliśmy życie naszemu dziecku. Bańka entuzjazmu pryska i zaczynamy wątpić. Ale jeśli potrafimy zaakceptować fakt, że zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zgodzi się z tym, co robimy, może to wnieść przyjemną harmonię do naszego życia. I dokładnie tym się kieruję. JA wiem, dlaczego robię to, co robię, JA znam swoje dziecko, JA mam powód, żeby tak postępować.
Dodam jednak, że i tutaj trzeba szukać zdrowego środka. W najlepszej wierze mogę włożyć dziecko do "pająka", ale realnie mu to szkodzi. Dobrze jest posłuchać opinii eksperta na ten temat i tym podobne.
O poszukiwaniu "środka" i unikaniu ekstremów:
W Twoim profilu podkreślasz ważność poszukiwania "środka" między ekstremami. Co to dla Ciebie oznacza w praktyce?
Uważam, że ekstremizm zawsze rodzi ekstremizm. Od czerni do bieli, z ignorowaniem spektrum. Pewnie wielu z nas zauważyło, jakie konsekwencje pozostawiło na społeczeństwie autorytarne wychowanie, tzw. blokowe wychowanie z lat 80-tych. Chociaż rozumiemy, dlaczego tak się działo, to jednak miejscami był to spory ekstremizm. Te dzieci dorosły i co się stało? Powiedziały sobie, że nie pozwolą, aby ich dzieci doświadczyły tego samego i robiły wszystko odwrotnie. A przez to wszystko, rozumiem wszystko. Wychowanie bez granic, bez szacunku dla rodzica i innych ludzi, słabi rodzice z własnymi traumami, którzy tworzyli nowe traumy swoim dzieciom, ponieważ nakładali na nie ogromny ciężar w postaci odpowiedzialności za całe ich życie.
Dwuletnie dzieci miały decydować, kiedy pójdą spać, czy będą myć zęby, albo były pozostawione swoim emocjom. Rodzice byli wprawdzie obecni, a dzieci nie były już karane za gniew. Z drugiej strony nikt ich nie nauczył, co się w nich dzieje i co z tym mogą robić.
Moim zdaniem wolne wychowanie było i jest równie szkodliwe jak autorytarne.
W rezultacie są to znowu tylko dzieci lub nastolatki, które nie wiedzą, kim są, gdzie w życiu są i co ze sobą mają robić. Nie potrafią się komunikować, ponieważ podczas gdy ci pierwsi nie pozwalali sobie powiedzieć, czego potrzebują, ci drudzy znają tylko Chcę! i Daj!
Ci pierwsi nie wierzą, że coś potrafią, więc wolą nawet nie próbować, ci drudzy myślą, że przyjdą, zobaczą i zwyciężą. Tylko że tak się nie dzieje i nie wiedzą, co z tym zrobić, bo nikt ich nie nauczył tolerancji na frustrację.
Osobiście uważam, że środek to sytuacja, w której dziecko może swobodnie, ale wciąż asertywnie wyrażać swoją opinię, kiedy rozumie, że inni też ją mają. Kiedy jest w stanie stworzyć umowę lub kompromis. Jeśli jest w stanie tworzyć relacje, w których nie ma zwycięzcy i przegranego, ale oboje są partnerami, którzy się wzajemnie szanują. Absolutnie kluczowa jest w tym samoocena rodzica, jego umiejętność komunikowania swoich potrzeb, a tym samym uczenia tego dziecka. Wyznaczanie granic wokół siebie, a dziecko również nauczy się pracować z granicami. W relacji z naszą córką kieruję się dwoma pytaniami:
- Czy to jest dla mnie w porządku? Czy to jest dla mnie w porządku?
- Gdybym była na miejscu mojej córki, czego bym potrzebowała, żeby mąż zrobił? Co by mi pomogło?
Jak radzisz sobie z krytycznymi głosami i presją otoczenia, które próbuje dyktować, jak „prawidłowo” ma wyglądać macierzyństwo?
Nazywam to „urokiem mojej osobowości”, bo nie pamiętam, żeby ktoś kiedykolwiek pozwolił sobie mnie krytykować 😀. I chociaż internet jest szalonym miejscem, nawet tam nie pojawia się jakaś silna krytyka.
Jak możemy znaleźć zdrową równowagę między intuicją a zdrową dawką racjonalnego myślenia w opiece nad dzieckiem?
Jak wspomniałam wyżej – kiedy sami siebie zapytamy, czego potrzebowalibyśmy my od naszych partnerów, gdybyśmy byli teraz w sytuacji, w jakiej są nasze dzieci – tam znajdziemy wszystkie odpowiedzi.
Czy pomogłoby mi, gdybym coś zepsuła, gdyby mąż zaczął na mnie krzyczeć? Kiedy wracam z pracy zła, czy byłoby dla mnie w porządku, gdyby mąż wysłał mnie do sypialni, żebym się uspokoiła i pozwolił mi wrócić dopiero, gdy będę się normalnie zachowywać?
Zawsze odwracaj to na siebie. Zawsze znajdziesz właściwą odpowiedź lub reakcję.
O wsparciu i budowaniu społeczności:
Twój profil stał się świetną przestrzenią do dzielenia się i wsparcia między mamami. Co jest dla Ciebie najważniejsze w budowaniu społeczności i wzajemnego wsparcia?
Jak każda dobra matka, wchodziłam w macierzyństwo z przekonaniem, że wszystkie inne matki to krowy, a ja jestem samolotem, więc zabarykaduję się w swojej bańce i nie będę się z nikim spotykać. 😀 Potem jednak zmądrzałam i doszłam do wniosku, że są też mamy o podobnych poglądach jak ja i chwała Bogu nie jest ich mało. Najważniejsze w budowaniu zaufania i bezpieczeństwa jest nie osądzać. To bardzo trudne. Ale nie niemożliwe. Mamy wiedzą, że u mnie znajdą zrozumienie dla wszystkiego, co czują, co przeżywają, dla myśli, których boją się nawet napisać, nie mówiąc już o wypowiedzeniu lub podzieleniu się nimi w rodzinie. Kiedy widzę, że wiadomość na Instagramie zaczyna się od „Cześć, mogę to powiedzieć tylko tobie”, wiem, że będzie petarda 🙂 Ale jestem bardzo wdzięczna za to zaufanie wobec mnie. A co najważniejsze, te kobiety nie są w tym same. Nie trzymają tego w sobie. Nie myślą, że są jedyne na świecie z taką myślą lub impulsywnym działaniem. Że nie są w tym same. To chyba moja główna motywacja.
Jakie rodzaje wsparcia i pomocy mogą znaleźć mamy na Twoim profilu?
Ponad 500 postów z moimi przemyśleniami, sytuacjami, które przeżyłyśmy z córką, moimi refleksjami, rozważaniami, analogiami, których na pewno nie znajdą na żadnym innym mamaprofilu 🙂 Mogą do mnie kiedykolwiek napisać, podzielić się, zapytać… Jeśli jest potrzeba rozwiązania głębszego lub bardziej złożonego problemu, mogą skorzystać z poradnictwa przez wideorozmowę lub wykorzystać popularne wiadomości głosowe na whatsapp-ie, które nagrywają, kiedy tylko mają czas, a ja im odpowiem.
Co chciałabyś przekazać mamom, które boją się odezwać i poprosić o pomoc?
Powiem to dosadnie, ale moim zdaniem to najtrafniejsze.
Ty przeżyjesz bez dziecka. Ono bez ciebie nie. Ty jesteś najważniejsza na pierwszym miejscu. Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Pusta konewka nie podleje kwiatów. Pamiętaj, że problem jest tam, gdzie TY go odczuwasz. A nie tam, gdzie ktoś ci mówi, że masz prawo go odczuwać. Jeśli widzisz problem w tym, że twoje dziecko źle śpi w nocy, rozwiąż to! Nie daj się uspokoić, że dziecko sąsiadki śpi o wiele gorzej i to przecież normalne, bo to dzieci. Jeśli masz problem z granicami, rozwiąż to. Nie słuchaj innych, że to tylko okres buntu i nic się z tym nie da zrobić.
A przede wszystkim – nie pozwól się emocjonalnie dołować tym, że masz zdrowe dziecko, więc czego jeszcze byś chciała.
O dzieleniu się wiedzą i doświadczeniem:
Oferujesz mamom różne formy wsparcia, takie jak e-booki, kursy online i wiadomości głosowe. Co motywuje Cię do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi?
Najbardziej motywują mnie wiadomości, które otrzymuję od mam, które dziękują mi za to, że dzięki mojemu profilowi, moim słowom i myślom poprawiły relacje ze swoimi dziećmi. To jest dla mnie zawsze bardzo mocne. Zawsze im mówię, że to nie dzięki mnie. Ale dzięki nim. I dzięki temu, że dały temu szansę. Spróbować inaczej, spróbować czegoś nowego, zaufać sobie i swojemu dziecku, że dadzą radę.
O jakie najczęstsze pytania i problemy zwracają się do ciebie mamy?
Obserwują mnie głównie mamy na urlopie macierzyńskim, więc gorące tematy to granice, bicie przez dziecko, różne interakcje społeczne, takie jak pożyczanie rzeczy, zabawek, kontakty fizyczne z rodziną, wizyty u lekarza, okres pierwszego usamodzielniania się dziecka (w literaturze używane pojęcie "Okres buntu") itp.
I oczywiście nad tym wszystkim jest jeden wielki temat, a mianowicie radzenie sobie z emocjami dziecka, a przede wszystkim radzenie sobie z własnymi emocjami.
Jakie rady dałabyś mamom, które chcą zacząć dzielić się swoimi własnymi doświadczeniami i wiedzą z innymi?
Niech zaczną. To jest najważniejsze. Zacząć. A jak to się dalej rozwinie, to zobaczą. 🙂
Co chciałabyś przekazać naszym czytelniczkom na zakończenie?
Rodzicielstwo jest przede wszystkim o rodzicu. Dopiero potem o dziecku.
Jakie są Twoje dalsze plany i cele związane z Twoim profilem?
W kolejnym okresie planuję skupić się bardziej na aktywnym kształceniu w formie kursów online lub webinarów, planuję również działania offline, na co bardzo się cieszę. Nadal będę starała się odcinać od „traumaprofilów” i zamiast pisać patetyczne i użalające się posty o tym, jak ciężko nam było jako dzieci, które co prawda przynoszą lajki, ale realnie nic nie rozwiązują… nadal będę pisać o tym, co z tym robić w dorosłym życiu, jak unikać pokoleniowych gówien, jak to nazywam. Moim głównym celem będzie pomóc kobietom poczuć się bardziej kompetentne i pewne siebie w rodzicielstwie.
